O śp. ks. kan. Zygmuncie Karczewskim

Ks. kan. Rafał Dettlaff - proboszcz parafii pw.
Podwyższenia Krzyża Świętego w Pierwoszynie

 

MSZA ŚWIĘTA POGRZEBOWA

ŚP. KS. KAN. ZYGMUNTA KARCZEWSKIEGO [86 l.]

 

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Pierwoszynie

1 września A.D. 2022 r., godz. 11:00

 

Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Tadeuszu, Wspólnoto kapłanów dekanatu oksywskiego z jej Dziekanem, czcigodni Kapłani, którzy na pewnym etapie kapłańskiego życia, z woli Kościoła współpracowaliście z ks. Zygmuntem, Osoby życia konsekrowanego, drodzy Klerycy, Rodzino księdza Zygmunta… Panie Wójcie, Przedstawiciele samorządu, placówek oświatowych i instytucji naszego regionu.

Droga Wspólnoto naszej pierwoszyńskiej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, a także parafii pw. Św. Antoniego w Kosakowie i Św. Rocha w Rewie – Wierni Parafianie wspólnot, którym przez lata swojego kapłańskiego życia posługiwał ks. kan. Zygmunt Karczewski głosząc Słowo Boże, przygotowując dzieci do I Komunii św. i młodzież do bierzmowania, nauczając prawd wiary podczas katechezy, udzielając sakramentów świętych, odprowadzając waszych zmarłych z ostatnią posługą. Wam posługiwał i was umacniał w duchowej drodze do Boga, dlatego dzisiaj tutaj jesteście i otaczacie zmarłego kapłana waszą wdzięczną modlitwą.

Drodzy Uczestnicy uroczystości pogrzebowych, Siostry i Bracia w Chrystusie.

 

We wszystkich kościołach w dniu dzisiejszym odczytywany jest fragment Ewangelii według św. Łukasza, początek piątego rozdziału, opowiadający o Jezusie, który naucza tłumy ludzi i wybiera rybaka - Szymona Piotra, aby zlecić mu szczególne zadanie: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”.  To fragment ewangelii, jakby przygotowany na dzisiejszą uroczystość: przykład Jezusa nauczającego tłumy i jego pełne czułości słowa, które każdy powołany, na pewnym etapie własnego życia duchowego, odczytał w swoim sercu… Te słowa stały się również dla ks. Zygmunta jakąś inspiracją do podejmowania poważnych wyborów swojego życia, do odczytania w swoim sercu głosu powołania kapłańskiego, do myślenia o ludziach, których trzeba złowić dla Chrystusa…

Scena z dzisiejszej Ewangelii jest bardzo bliska nam, kapłanom również dlatego, bo tak jak Szymon Piotr, niejednokrotnie porażeni świętością i mądrością Jezusa duchowo padamy do Jego stóp i świadomi własnej małości powtarzamy za Apostołem: „Odejdź ode mnie Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”.

Ks. kan. Zygmunt miał świadomość własnych słabości oraz tego, że współpraca z nim, nie wszystkim przychodziła łatwo, dlatego też nawet u schyłku swojego życia potrafił uderzyć się we własną pierś przystępując do sakramentu pokuty i wyznając w skrusze serca: „Boże bądź miłościw mnie grzesznemu”. 

Dzisiaj chcemy dziękować Panu Bogu za dar jego życia, w którym do końca pragnął pozostać wierny kapłańskiemu powołaniu. 

A rodziło się ono w niewielkiej miejscowości, w Puzdrowie, w starej, czternastowiecznej, sierakowickiej parafii pw. św. Marcina, w której też został ochrzczony i włączony do wspólnoty Ludu Bożego.

Przyszedł na świat w rodzinie rolników, Józefa i Marianny z d. Wiśniewskiej, 13 stycznia 1936 roku, jako najmłodszy z trzynaściorga rodzeństwa. 

W wieku 7 lat, w czasie trwającej wojny, Zygmunt rozpoczął edukację w szkole niemieckiej, a następnie - po wojnie - uczęszczał do szkoły podstawowej w Puzdrowie i Sierakowicach, a później do Liceum Ogólnokształcącego w Kartuzach. Podczas bierzmowania, które przeżywał w wieku 14 lat, w czerwcu 1950 roku, swoim patronem obrał św. Antoniego, nie wiedząc jeszcze, że przez 18 lat kapłaństwa przyjdzie mu proboszczować w parafii, która dziś nosi wezwanie św. Antoniego w Kosakowie. 

Do kapłaństwa przygotowywał się w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie (01.10.1954 – 12.07.1959). Po sześciu latach formacji, ponad 63 lata temu, 12 lipca 1959 roku, przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Kazimierza Józefa Kowalskiego, biskupa chełmińskiego. Rok jego święceń przypadał w czasie obchodzonego na świecie jubileuszu 100-lecia śmierci św. Jana Marii Vianney, patrona proboszczów, zaś na stolicy piotrowej zasiadał wówczas papież św. Jan XXIII. Zachował się obrazek, pamiątka Mszy św. prymicyjnej ks. Zygmunta, odprawianej 15 lipca 1959 roku, na którym jako motto swojego życia kapłańskiego zapisał słowa św. Augustyna: „Stworzyłeś nas Panie dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”.  Na tym samym obrazku swoją ludzką słabość i grzeszność zawierzył wstawiennictwu Maryi zapisując: „Ucieczko grzesznych – módl się za nami”.

Ile niepokojów serca towarzyszyło ks. Zygmuntowi, dziś trudno powiedzieć, a on sam nie może już o nich mówić. Wiemy dziś tyle, że trudy, radości i niepokoje kapłańskiego posługiwania podejmował w kilku miejscach, do których został posłany przez swoich biskupów. 

Po święceniach ks. Zygmunt na 6 lat został skierowany do pracy w parafii pw. Św. Michała Archanioła w Skarszewach, potem przez dwa lata był wikariuszem w parafii pw. Św. Tomasza Apostoła w Nowym Mieście Lubawskim, następnie w parafii pw. Św. Wojciecha w Lidzbarku Welskim i przez 13 lat w pobliskiej parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w centrum Gdyni. 

31 lipca 1981 roku ks. Karczewski został powołany na urząd proboszcza parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Kosakowie. Ten okres jego życia pamięta już wielu z tutaj obecnych…

Od samego początku pełnienia urzędu, wzorem swoich poprzedników, podjął on starania o budowę kościoła parafialnego. Od czasu zakończenia II wojny, władze nie zgadzały się na tę inicjatywę. Ks. Zygmuntowi się udało. Uzyskał zgodę na postawienie kościoła w Pierwoszynie. Władze nie zgadzały się wówczas na postawienie kościoła w Kosakowie, ale jak widać historia zatoczyła krąg. Bowiem dekretem z 4 września 1915 roku biskup chełmiński utworzył właśnie w Pierwoszynie, samodzielną placówkę duszpasterską, wyodrębnioną z wielkiej parafii w Oksywiu. Po 66 latach od tego dekretu, zgodnie z myślą Kościoła, w wyznaczonej przez biskupa miejscowości zostały na nowo podjęte starania o powstanie kościoła. Od 1984 roku, przez dziesięć lat ks. proboszcz Zygmunt Karczewski kierował pracami związanymi z budową pierwoszyńskiej świątyni, która została konsekrowana przez arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego 14 września 1994 roku. Zdjęcia upamiętniające to wydarzenie możemy zobaczyć na parafialnej stronie internetowej. 

O ks. Zygmuncie Karczewskim mówi się, że jest „ojcem” pierwoszyńskiej parafii. Zapewne dlatego, że powstała dzięki ogromnemu wysiłkowi, jaki włożył w organizację struktur parafialnych i w budowę kościoła. Nie można jednak nie zauważyć tego, że proboszczem w Kosakowie był przez 18 lat swojej posługi kapłańskiej, a od 15 sierpnia 1999 roku, przez 8 lat proboszczował w nowo erygowanej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Pierwoszynie. Wdzięczni mu są zarówno parafianie z Pierwoszyna, Mechelinek i Mostów, jak też ci z Kosakowa, Dębogórza czy Rewy. Wyrazem tej wdzięczności jest dziś wasza tutaj obecność, wspólna modlitwa i organizacja uroczystości pogrzebowych. 

W dowód uznania zasług dla Kościoła oraz gorliwości duszpasterskiej ks. Zygmunta Karczewskiego, abp. Tadeusz Gocłowski włączył go do grona Kapituły Archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie nadając mu godność kanonika honorowego. 

W roku 2007, ukończywszy 71 rok życia ks. kan. Zygmunt przeszedł na emeryturę, ustępując miejsca kolejnemu proboszczowi – ks. Stanisławowi Ziółkowskiemu, tak jak przed laty ustąpił miejsca w Kosakowie ks. Janowi Grzelakowi. Ksiądz kanonik Zygmunt nie zakończył jednak swojej posługi kapłańskiej. W miarę możliwości oraz sił wspierał pierwoszyńskich duszpasterzy swoją pomocą. 

Kiedy dwa i pół roku temu podjąłem posługę proboszczowską w tutejszej parafii, poznałem ks. kanonika już jako kapłana schorowanego i w podeszłym wieku. Choć siły fizyczne jeszcze go nie opuszczały, coraz bardziej zawodziła pamięć. Jak opowiadają ci, którzy dłużej go znali, podobnie było z jego mamą. Cechą, która szczególnie rzucała się w oczy, kiedy dane mi było obserwowaś ks. Zygmunta, był szczególny szlif kapłańskiej formacji, ślad kapłańskiego ducha, który w każdym calu czynił z niego kapłana. Nie rozpoczynał ani nie kończył posiłku bez modlitwy…, często odmawiał różaniec…, kiedy nie był w stanie sprawować Eucharystii, codziennie przychodził do kościoła i uczestniczył we mszy św. z wiernymi, zajmując miejsce w ławce.  Dopóki mógł, siadał do konfesjonału. Sam również, mimo kłopotów z pamięcią, przystępował do sakramentu spowiedzi świętej. Kiedy nie mógł już wychodzić z pokoju, przyjmował Komunię św. w swoim mieszkaniu na plebanii. Zawsze, nawet kiedy zawodziła pamięć pozostawał w każdym calu kapłanem. 

W ostatnich miesiącach życia ks. Zygmunt widocznie podupadł na zdrowiu. Z końcem marca 2022 r. ks. kanonik zamieszkał w Domu Caritas w Gdańsku-Przymorzu przy ul. Fromborskiej, gdzie zapewniono mu całodobową, specjalistyczną opiekę… Był pośród innych, starszych, schorowanych i cierpiących, również pośród pensjonariuszy tego ośrodka pozostając kapłanem, modląc się wspólnie z nimi i zawierzając swoją ostatnia drogę życia Miłosiernemu Bogu i Niepokalanej. 

Przywołując dzisiaj postać śp. ks. Zygmunta, trudno pominąć tych, którym należą się słowa wdzięczności za posługę przy nim wtedy, kiedy dosięgła go starość i choroba. Najpierw słowa wdzięczności należą się pani Jadwidze Brechelke, która jak Miłosierny Samarytanin, czasami kilka razy dziennie przychodziła do ks. Zygmunta, aby zadbać o czystość, posiłek czy lekarstwa. Podziękowania należą się moim i poprzednim księżom współpracownikom, którzy również na co dzień otaczali ks. kanonika troską i opieką. Podziękowania należą się panu Zbigniewowi Wohlgemuth, który zabierał kanonika na spacery, do lekarza, fryzjera i wszędzie tam, gdzie była konieczność oraz wszystkim, którzy mieli z ks. Zygmuntem bezpośredni kontakt, jak parafialnej gospodyni, pani Krystynie Hajduk, a także dyrekcji, personelowi i wolontariuszom Domu Opieki Caritas, przy ul. Fromborskiej w Gdańsku, gdzie ks. kanonik spędził ostatnie 5 miesięcy swojego życia. 

Ks. Zygmunt Karczewski zmarł w sobotę, 27 sierpnia 2022 r., o godz. 14.45, w szpitalu Św. Wojciecha w Gdańsku-Zaspie. Miejscem jego pochówku będzie cmentarz parafialny w Kosakowie. Spocznie w cieniu kaplicy, w której duszpasterzował przez 18 lat, na cmentarzu, który, zgodnie z dekretem erygującym nową parafię w Pierwoszynie, miał służyć obu wspólnotom parafialnym. Tam, przy parafianach, którym służył i których odprowadzał z ostatnią posługą, będzie oczekiwał na ostateczne zmartwychwstanie umarłych. 

W pamięci wiernych pozostaje budowniczym kościoła, duszpasterzem oddanym, ale też wymagającym. 

Prawie 70 lat temu wstępował do seminarium odczytując w sercu ten sam głos i to samo zadanie, które dzisiaj w Ewangelii usłyszał Piotr Apostoł… „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. Ks. Zygmunt Karczewski podjął wówczas zadanie łowienia dusz ludzkich, jak w znanej pieśni „Barka”. Wypłynął z Chrystusem łowić serca na morzach dusz ludzkich, jezusowej prawdy siecią i Słowem Życia…

Dziś dopłynął do brzegu, po to, aby wyjść z łodzi i swoje serce całkowicie złożyć w rękach Ojca. Zgodnie ze słowami św. Augustyna, które napisał na obrazku prymicyjnym: „i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie”. 

Taki będzie kres wędrówki każdego z nas. Mamy być na to gotowi. 

W swoim testamencie ks. kanonik napisał: „Przepraszam za wszystko czym mogłem zawinić wobec Boga i bliźnich. Wszystkich konfratrów i przyjaciół proszę o pamięć w modlitwie”. 

Dlatego dzisiaj, i jak wierzę - nie tylko dzisiaj - otaczajmy swoją modlitwą ks. kan. Zygmunta Karczewskiego, ufając, że nagroda za jego posługę będzie łaska nieba. 

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
141 0.12974905967712